Czy warto wyróżniać się z tłumu?

with Brak komentarzy

Chcemy aby nasze dzieci świetnie się uczyły, nie zadzierały z nikim, były grzeczne, uczynne i miłe.
Za wszelką cenę chcemy dopasować je do rzeczywistości, a w skrytości ducha uważamy je za osoby wyjątkowe i stworzone do wielkich rzeczy.

Moim zdaniem przykuse to wdzianko i albo wejdzie na jedną rękę albo na drugą.  W każdym razie dwóch ramion naraz nie przykryje.

Zacznijmy od początku. Każde dziecko jest wyjątkową i  absolutnie niepowtarzalną istotą.  Aby tę ich niepowtarzalność  utrzymać, należy ją pielęgnować. Pielęgnować to znaczy dostarczać jej bodźców, takich jak: zmiany, wyzwania, nowe  i częste działania. Wówczas nasze dziecko wyniesie lekcje, które przełożą się na doświadczenia życiowe.
I teraz najważniejsze, jeśli nasza pielęgnacja ograniczy się jedynie do  uciszania i podcinania skrzydeł  typu: „ Zostaw”,  „Nie ruszaj”, „Nie wychylaj się”, „Nie idź pierwsza”, wówczas niepowtarzalność naszego dziecka nie tylko nie utrzyma się, ale i nie wykiełkuje.

Zatem, czy tego pragniemy dla swego dziecka? Czy nadal młoda istota ma dopasowywać się do rzeczywistości by zaspokajać ambicje i cele innych ludzi?
Czy może jednak powinna wyróżnić się z tłumu by osiągać własne marzenia?

Dzisiejsze czasy to ciągłe prosperity: szaleńczy rozwój sieci telekomunikacyjnej, małych tabletów, ipadów, nowych i nowszych sprzętów rtv i agd  oraz obłędnie szybkich samochodów. Dlaczego tak się dzieje? Za tym wszystkim zaistniały osoby które miały marzenia, pasje, niestworzone pomysły i … wdrożyły je w życie.
Czy nadal nasze dziecko ma dopasowywać się do rzeczywistości?

Dla Naszych dzieci chcemy wszystko co najlepsze, a mimo to nie pozwalamy im zaistnieć.
Systemu edukacyjnego w szkołach nie zmienimy i szkoda sił na walkę z wiatrakami.

Zatem podarujmy naszym dzieciom inne możliwości w ramach rozwoju osobistego. Uczmy je nowych definicji sukcesu i porażki, dajmy do ręki wędką zamiast ryb, pokazujmy możliwości, a nie jedyną słuszną drogę według Nas. Pokażmy, że nawet nudna nauka w szkole to część drogi, którą należy przejść aby zająć się czymś ciekawszym. Jak to mówi moja 6 letnia córka: „Najpierw trudności, a potem przyjemności”. Na drodze życia naszych dzieci, bądźmy tablicami ogłoszeń, a nie znakami nakazu i zakazu.

Czy to proste? Nie, to nie jest proste. Jednak warte uwagi i podjętych działań.

Zatem, pozwólmy naszym dzieciom wyróżniać się z tłumu. Tylko wtedy mogą mieć szansę bycia zauważonym, zrealizowania swoich pasji, bycia kimś z własnych marzeń. W przeciwnym razie wychowamy sfrustrowanego życiem pracownika korporacji czy państwowej instytucji, negującego wszystko i wszystkich, z pilotem na fotelu.

I jak warto wyróżniać się z tłumu?

Leave a Reply