MOJE MAŁE SUKCESY, CZYLI METODA MAŁYCH, BARDZO WIELU KROCZKÓW

with Brak komentarzy

mrowkiSą dni, że coraz chętniej siadam do lekcji z moimi dziećmi. Są dni, że coraz chętniej powtarzam jeden komunikat 549 raz.
A wszystko przez mrówki.
Któregoś dnia w oczekiwaniu na coś albo w zamyśleniu nad czymś, w kucki, patrzyłam na te małe stworzonka. Dreptały w te i z powrotem, niosły coś na plecach, ciągnęły, znowu szły, kręciły się w kółko, pokonywały przeszkody. Ani razu żadna z nich się nie zatrzymała. Cały czas coś robiły.
Moją niemą obserwację przerwała córka. – Mamo, co robisz?
– Patrzę na mrówki. – Mogę z Tobą? – Mhh. Teraz obie, w kucki, patrzyłyśmy na mrówki. Ich zachowanie było bez zmian. Dreptały w te i z powrotem, niosły coś na plecach, ciągnęły, znowu szły, kręciły się w kółko, pokonywały przeszkody. Ani razu żadna z nich się nie zatrzymała. Cały czas coś robiły.
– Mamo, ta mrówka jest podobna do Ciebie. – odezwała się moja córka. – Do mnie? Dlaczego? – zapytałam. – Bo cały czas coś robi i nie odpuszcza. – odpowiedziało moje dziecko, wstało i odeszło.
????????????????. Patrzyłam dalej na mrówki … i oświeciło mnie. Przypomniało mi się jak:
1.wczoraj zerknęłam do dzienniczka elektronicznego i zobaczyłam 5 z angielskiego

z pisania cyfr – wałkowałam to z moim dzieckiem z tydzień. Kartka po kartce, dziewczyna pisała cyferki, płakała, narzekała, że ręka ją boli, była śpiąca, głodna, spragniona, a ja jak niestrudzona mrówka dzielnie stałam na straży cyferek.
2. mój syn z dumą opowiadał, że strzelił bramkę starszemu chłopcu podczas meczu, gdy poprzedni tydzień stałam na bramce, a moje dziecko strzelało 24 niecelną bramkę, płacząc, że nie ma siły, że jest zmęczony, głodny, spragniony, a ja jak niestrudzona mrówka dzielnie stałam na straży ćwiczeń z piłką.
3. moje dzieci po przyjściu ze szkoły, wkładają buty do szafki, kurtki kładą na krzesełkach, same wpadają do łazienki, myją ręce i rozpakowują plecaki bez zbędnego mojego przypominania, gdzie wcześniej cały rok powtarzałam ten układ co najmniej

z 1452 razy, przegrywając prawie za każdym razem.
Siedzą w kuckach, obserwując mrówki doszłam do wniosku, ze warto było przegrać 1452 razy przez cały rok, by w kolejnych latach zbierać śmietankę i dziękować dzieciom, że pamiętają i tak dobrze ze mną współpracują.
Dziewczyna chodzi teraz na dodatkowy angielski. Po każdej lekcji wypisuję nowe słówka i ćwiczymy. Na różne sposoby. Ona płacze, narzeka, że ręka ją boli, że jest śpiąca, głodna, spragniona, a ja jak niestrudzona mrówka dzielnie stoję na straży angielskiego.
I tak w kółko. Jednak coraz bardziej zaczynam to lubić. Dlaczego? Bo te kółka są jak muszle ślimaka, kiedyś kreska się urywa, czynność staje się wypracowana, a ja dzielnie zaczynam kreślić nowe kółka.
Jestem jak mrówka, która robi swoje, pomimo narzekań, głodu, pragnienia, obrażania się, tupania, złoszczenia się …… Warto przegrać 1452 razy, by potem mieć święty spokój.

Leave a Reply